czwartek, 12 lutego 2015

"Dół"

Idę przez szare życie
Jestem kolorem w tym całym świecie
Nagle i szybko znajduje się w dole
Co to było? Dziura w chodniku?
A może zboczyłam z drogi?
Kto wie ten wie ja dziś siedzę w dole
Rozmyślam i smutek oblewa mnie całą
A może to dobrze?
Jak się wyciszę to plan obmyślę
Wstanę, wyjdę i pójdę dalej
Tak zrobię
...
Tego było mi trzeba




wtorek, 10 lutego 2015

"Coś nowego"

Wiesz, że chcę, ale jeszcze nie mogę
Potrzebuję czasu i ciebie przy sobie
Nie ma tej chemii i dużo nas dzieli
Ale obiecuję, że w czas się to zmieni

Kiedyś bardzo podobałeś mi się
Ale tak bałam się twego odrzucenia
Dziś przychodzisz do mnie sam
Oferujesz wszystko co tam masz

A u mnie cisza i pustka
Zdusiłam to raz i zostały gruzy
Teraz będzie mi trudno
Ale odkopie te zgliszcza





sobota, 7 lutego 2015

"Porzegnanie"

Przychodzi z czasem
Nie zawsze dosłownie
Zmusza do pożegnań
Rozdziela emocjonalnie
Wszystko traci sens 
I nie ma żadnego ratunku
Umarło to już w nas
I nie odrodzi się



wtorek, 3 lutego 2015

"Zamyślona"

A co jeśli zawodzi twoja ostatnia siła?
Co gdy tracisz swą jedyną moc?
Zawodzi cię wszystko
Tańczysz teraz tylko ze smutkiem
Rozmyślasz nad sensem istnienia
Nie wiesz czy on w ogóle jest
Szkoda że wszystko trwonisz w rozpaczy
Umierasz znów by narodzić się
                                                ponownie




sobota, 3 stycznia 2015

Uzaleznienie

Otwierasz swe oczy i widzisz twarz jego
Nie wiesz kim jest lecz wiesz że umiera
To jego dusza woła o pomoc
Lecz ty zalewasz ten głos wodą
Krztusisz się już tą całą grą
Męczy twe myśli jej cała toń
Uciekasz gdzieś od uzależnienia
A ono dopada cie i zabiera


Sen

     Miałam wiele koszmarów z potworami, pająkami, lawą, tornadami, itd... ale nie bałam się. Ba! Od jakiegoś czasu bawiło mnie to. Dziś moja własna podświadomość zniszczyła mnie od strony psychicznej... znalazła ten czuły punkt, którym jest samotność.
Ogólnie to był lekko zakręcony sen, ale opowiem to jak najprościej.

     Przyszli do mnie znajomi z gimnazjum, przynieśli prezenty i kolorowe torty... miałam urodziny. Powiedziałam że mają wejść do domu i że za chwile przyjdę.
     Grałam w grę na powietrzu to była dziwna gra zmyślona przez moją psychikę, ale grałam w nią z jakimiś ludźmi na moim podwórku. Gra która pochłania cie do tego stopnia, że czujesz jakbyś w niej brał udział... co chwile włączasz ją od nowa bo przegrywasz. Jest jak poker... tracisz wszystko, ale po chwili wracasz do stołu z nowa sterta żetonów.
     Goście wyszli i powiedzieli, że idą do domów. Powiedziałam, że maja poczekać tylko chwilkę. Czas mijał przy grze bardzo szybko.Gdy skończyłam grę myslałam, że ich nie ma, że poszli i wtedy zobaczyłam jak się oddalają na mojej ulicy, więc pobiegłam za nimi
     Namówiłam ich żeby wrócili. Prawdę mówiąc zależało mi tylko na prezentach i tortach. Wróciłam i powiedziałam, że zrobię im herbatę oni w tym czasie zapalali świeczki na tych tortach.
     Weszłam do domu założyłam papcie. Zjawiła się mama,chciała koszule z suszarki przy której stałam, wiec podałam jej i wyszłam na werandę zapytać się o coś gości.
     Nie było nikogo... stało auto a stół na którym rozkładali torty zniknął.
     Nie było nic... ciemność.
     Po prostu sobie poszli, tak jak wszyscy inni.
     Moje uzależnienie i pazerność sprawiło, że zostałam sama... opuściła mnie rodzina, znajomi i ci z którymi świetnie mi się grało. Tak na prawdę nikomu nie zależało by przy mnie być. Każdy dostał to co chciał a jeśli nie otrzymał tego po prostu sobie poszedł, bo znudziło mu się czekanie.

    Sny bywają bardzo realistyczne, powinniśmy je analizować każdego ranka i wyciągać z nich wnioski. Sny nie biorą się znikąd. Pochodzą z naszej podświadomości a podświadomość zawiera to czego na co dzień nie dopuszczamy do swojego życia, wszystkie złe myśli, lęki.

Mam nadzieje, że mój sen da wam do myślenia.




piątek, 5 grudnia 2014

"Kanion rozpaczy"

Człowiek błądzi przez całe swoje życie
Aż spotyka szczęście gdzieś na szczycie
Staje na górze i krzyczy z radości
Bo w końcu doczekał prawdziwej miłości

Już myślisz że to koniec twej wędrówki
A tak na prawdę to początek harówki
Osuwasz się do głębokiego kanionu
I zostaje ci znów kawał pionu

Już nigdy nie wespniesz się tak wysoko
Teraz już jesteś zbyt głęboko
Możesz popłynąć z nurtem rwącej rzeki
Bo przecież jesteś jak te wszystkie ścieki