Dłonie na moich ramionach...
Zimne jak lód.
Ściągają ze mnie całe zło...
Zdejmują ze mnie cały brud.
Czuję, że powoli się zapadam,
W ogóle przestaję czuć...
Oczy me bledną, ręce wiszą bezwładnie
Płaczę tylko z bezsilności,
Gdy zimna dłoń moje życie kradnie.
Padam na ziemię, wbijam wzrok przed siebie
Wspominam Twoją obietnicę: "Będziemy
kiedyś w niebie"
Te słowa wciąż jak sztylet lodu
Serce moje tną...
Nigdy nie pomyślałbym,
że trafię na "tą złą".
Chłodny dotyk wędruje po mnie wciąż i wciąż...
Każdy ruch mną wstrząsa każdy palec jest jak
wąż.
Dotyk zwątpienia i bezsilności... Czy też
czujesz go?
Autor: Alex

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz